niedziela, 1 marca 2020

Czerń to taki wesoły kolor!

Dziewczyny! Znacie to uczucie, kiedy próbujecie być seksi fleksi, a tu tylko słońce w oczy i wiatr we włosy. Powieki zmrużone, kosmyki przyklejone do pomadki, tusz się rozmazał, bo łzy lecą. To wszystko nieważne, bo samoświadomość i dobre samopoczucie ma swój początek w środku, jak czujecie się dobrze to nikt nie zauważy, że kreska krzywo namalowana, czy fryzura się rozwiała. Mój przepis na sukces, to nie skupiać się za bardzo na swoim wyglądzie, nie zaglądać do lustra kilka razy dziennie i odpuścić sobie zakrywanie każdego pryszcza toną korektora. Niestety, muszę was uprzedzić, że jeśli jesteście jeszcze w młodym wieku, to pewnie na was nie zadziała, ale z czasem przekonacie się, ze wygląd zewnętrzny to tylko dodatek do tego, kim jesteście. Cieszę się, że czasy, kiedy myślałam, że moje włosy to jedyna ładna i dobra(!) rzecz we mnie całej już dawno za mną, i że poznaję coraz więcej świadomych swojej wartości, fajnych babek. Dbajmy o siebie tak jak chcemy, a nie tak jak nam reklamy narzucają. Zwłaszcza na wiosnę warto się lekko "odświeżyć" - ja może podetnę trochę włosy, wprowadzę więcej kolorów do swojej garderoby. Na przykład jasny czarny, ciemny czarny, pastelowy czarny... Czerń to przecież taki wesoły kolor!

Oglądam też trzeci sezon Netflixowej Sabriny i jak widać opaskowy wajb i mnie się udzielił. Na razie mam dwie, ale na pewno na tym nie skończę. Opaski mają same zalety - odgarniają włosy z głowy, od razu robią nam fryzurę (a te ozdabiane to i fryzurę, a jakże, z ozodbą!), a jak nie chce się wam myć codziennie włosów, to opaska zamaskuje to, że już lekko oklapły przy skórze głowy (ale ciii! to moja tajemnica, nie chce, żeby moje otoczenie się dowiedziało jaki ze mnie leń i brudas!). 

Dajcie znać co wy planujecie zmienić na wiosnę - fryzurę, ubranie, męża, mieszkanie? Do boju!





stylizacja z opaską do włosów





sobota, 26 października 2019

Santa Muerte

Święto zmarłych ma różny wydźwięk w zależności od kultury danego narodu. W krajach anglosaskich mamy Halloween, u nas Wszystkich Świętych, a w Meksyku - Dia de Muertos.
Nasi środkowo - amerykańscy przyjaciele tego dnia odwiedzają cmentarze, przynoszą zmarłym jedzenie i picie i wspominają ich w miłej, rodzinnej atmosferze. Szczególnie podoba mi się tradycja malowania cukrowych figurek w kształcie czaszki w kolorowe wzory, dlatego w tym roku "przebrałam się" za calaveras de dulce.

Buzię pomalowałam farbkami dla dzieci i cieniami do powiek, wieniec wykonałam sama, bardzo łato, po prostu naklejając sztuczne kwiaty na plastikową opaskę.  Mojego zielonego przyjaciela też wymalowałam samodzielnie, już rok temu.

Dajcie znać co myślicie!